Wonder Tea wieczorową porą…

I aż odkładam książkę, którą jeszcze kartkuję, by w pobieżnie przeczytanych teraz fragmentach raz jeszcze przypomnieć sobie ten świat opisany, raz jeszcze spróbować zapamiętać słowa, których artyzm oszałamiał mnie podczas lektury i budził zazdrość – jak pięknie można pisać…

Wychodzę na balkon zwabiona ciepłym kolorem zachodzącego słońca, które miękko kładzie się na parapecie. Ciepło. I delikatny wiatr, który zmęczone piski dzieci bawiących się na podwórku unosi na północ…Taki spokojny wieczór, w którym zatrzymujesz się z uśmiechem…

Niespiesznie wracam do mieszkania; w kuchni stawiam wodę na gaz. Gdy woda bulgocze w czajniku wynoszę na balkon poduszkę do siedzenia, rozkładam słomkowe podkładki, na które stawiam czajniczek i czarkę. Bo dlaczegóż by nie uczcić tego pięknego wieczoru czarką dobrej herbaty pierwszy raz w tym roku wypitej na świeżym, wiosennym powietrzu?

A więc mój wybór nie mógł paść na żadną inną, jak tylko na czarną nepalską Wonder Tea z Nawa Arya Tara T.E. zakupioną w čajografii… Świeżość kwiatów, łagodna soczystość jędrnych liści… w oczekiwaniu na tegoroczne Darjeelingi – idealna…

20160327_182119

I w cieple leniwego wieczoru uśmiecham się do wszystkich tych wiosenności, które wybuchają oszałamiającymi tonami ze świeżo zaparzonego naparu…

20160327_182501

„Pamiętny dzień. Było południe. Za oknem wielkie chmury sunęły nad Katedrą. W klasie sennie. Stalówką umaczaną w tuszu rysowałem w zeszycie żaglowiec, trochę z nudów, trochę tak sobie, dla przyjemności, żeby był i dobrze wyglądał, i właśnie wtedy, koło dwunastej, kiedy z daleka zaczęły dobiegać pierwsze dźwięki bijących dzwonów Katedry, usłyszałem jedno z ważniejszych pytać mojego życia. J., który siedział za mną, zajrzał mi przez ramię, popatrzył na mój żaglowiec, po czym ziewnął: >>Coś ty głupi, chce ci się?<<
Żaglowiec był udany, więc tylko się skrzywiłem, ale po chwili poczułem, że uszy mi czerwienieją. Pióro chciało mi wypaść z palców. Bo co właściwie oznaczało to pytanie? Byłem naiwny i nie znałem się na rzeczy – jak tamci maniacy, od szwabskich łazienek, łaźni i porcelanowych sklepów? Sprawdzać kilka rodzajów glazurowanych płytek z białym i niebieskim wzorkiem, a potem godzinami robić szlaczek, przytwierdzać rozety, modelować gzymsy? Po co? Czy nie lepiej nakleić na ścianę kafelki, jakie są pod ręką, albo grubo zamalować tynk na olejno, zrobić wysoką lamperię farbą o niebrudzącym odcieniu, górę (razem z sufitem) pociągnąć klejówką – pod kolor, a potem leżeć do góry brzuchem na tapczanie, spać, przeciągać się, ziewać, wałęsać się po ulicach i kopać puszkę czubkiem buta?
Bo właściwie dlaczego nie żyć byle jak?
Tak jak na przykład pan W. albo pan Z.?
Poczułem się paskudnie. Więc może należało dać sobie spokój z rysowaniem żaglowców? Więc przyłapano mnie?
(…)
Bo może rzeczywiście nie warto chcieć?…”*

Ale w świetle zachodzącego słońca, które złotymi refleksami łaskotało herbatę w czarce, nie mogłabym na to pytanie odpowiedzieć twierdząco… 🙂

20160327_183503

* cytat pochodzi z książki Stefana Chwina, Krótka historia pewnego żartu

8 myśli na temat “Wonder Tea wieczorową porą…

  1. Wow! Niesamowita książka, niesamowita herbata, niesamowity wpis! O.O
    Wiesz o tym, że zawsze zachwycam się Twoimi postami, niczym Twoje słowa na temat tej twórczości? Tak… mam dokładnie tak samo, a cytat z Twojego wpisu idealnie pomoże mi oddać to słowami: „jak pięknie można pisać…” – po prostu kwintesencja wszystkiego! 🙂
    Jolu, wesołego po Świętach! 🙂

    P.S. Kiedy dorwę tę książkę, chętnie ją przeczytam! 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Łukaszu, dziękuję Ci bardzo, bardzo ❤ Twoje dobre słowo, tak miłe, przyjmuję z radosną wdzięcznością i lekkim zawstydzeniem…Książki Chwina to zawsze literacka, filozoficzna i duchowa uczta…są jak naprawdę dobre herbaty – upajają, zmieniają postrzeganie otaczającej rzeczywistości i pozostają w pamięci na bardzo, bardzo długo… 🙂
      Tobie również wszystkiego pięknego po Świętach! 🙂

      Polubienie

  2. Ktoś, kto nadawał tej herbacie nazwę, wiedział co robi. Ona naprawdę jest niesamowita, oczarowała mnie swoim smakiem i pijam ją teraz regularnie. Też noszę się z zamiarem opisania jej u siebie, jeśli mi świat pozwoli na chwilę zebrać myśli 🙂
    Książka Chwina jest chyba idealna dla herbaciarzy, którzy tyle razy codziennie słyszą utartą frazę „chce ci się?”. Tak często, że już można przestać w zasadzie na nią reagować. A tym herbaciarzom, jak na złość, jednak chce się. No i trudno, żeby się nie chciało, jeśli nagrodą za odrobinę wysiłku jest smak takiej herbaty 🙂

    Polubienie

    1. Ha! Herbaciarzom musi się chcieć. Bo dobra herbata jest pracochłonna. Co fajnie pokazuje jak wartościowymi ludźmi są pijacy herbaty. Każdy w kieszeni niesie setki historii. Każdy wybiera codziennie „tak, chce mi się!”.

      (patrzę w kubek czy akurat nie piszę tego radośnie znad jakiejś herbaty ekspresowej:P)

      Polubione przez 1 osoba

      1. 🙂 To prawda – dobra herbata wymaga uwagi i poświęcenia jej czasu…nie każdemu się chce 😉 Książka Chwina jest nie tylko o „chceniu” – to filozoficzna podróż po rozmyślaniach o dobru i złu, o pięknie i brzydocie i o świadomych wyborach…To oszałamiający w detalach opis powojennego Gdańska i losie, przeznaczeniu, które wyznacza człowiekowi miejsce na Ziemi 😉 bez herbaty nie razbieriosz 😉

        Polubienie

    2. Łukaszu, nie czekaj na pozwolenie świata 😉 Masz rację, ktoś, kto nadawał tej herbacie nazwę – chyba był równie nią urzeczony jak my 🙂 jak tylko spojrzałam na liście i powąchałam je w torebce – wiedziałam, że to jest coś co lubię 🙂 Swego czasu patrzyłam na nepalskie herbaty podejrzliwie – jako te, które próbują podrabiać Darjeelingi; ale skoro w swej piękności potrafią iść własną drogą…chciałabym pić ich jak najwięcej 🙂

      Polubienie

  3. Jako człowiek stary mogę powiedzieć, że tylko to, co wymaga wysiłku, nakładu czasu, woli i co się robi z przekonaniem – ma wartość w życiu, wypełnia je i bogaci. Nawet jeśli jest trudne, czy rzadkie (albo: trudne, bo rzadkie). To właśnie rzeczy trudne są w życiu cenne. One nadają sens. Niewątpliwie zajmują czas. Herbata jest niezwykła, bo to Ziemia przemawiająca do naszego zmysłowego wnętrza. Jej picie służy świadomości i refleksji. Refleksja to wiedza w statyce, nie w biegu. A napój nie służy oderwaniu się od świata, a zgłębieniu go w spokoju. Ma związek z mądrością Wschodu, który nigdy przecież się nie spieszył. Ci, co rozumieją herbatę, chyba będą chcieli rozumieć innych, bo będą mieli cierpliwość. Ale będą też chcieli pamiętać historię. Bo sens jest i w trakcie i na końcu drogi. A drogę trzeba pamiętać, żeby wiedzieć.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Beato, dziękuję Ci za te mądre słowa 🙂 Bo teraz, kiedy muszę zatrzymać się w biegu, bo brakuje mi tchu, to o czym piszesz przypomina mi o tej ciszy nad czarką herbaty kiedy – właśnie! – nie odrywam się od świata, ale pozwalam sobie na zrozumienie go 🙂 Dziękuję! 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s