Temomi cha

Dla mnie było to jedno z ważniejszych i niezwykle znaczących doświadczeń – kiedy Kasumasa-san kazał mi iść za sobą i przyprowadził mnie do dużego stołu wyłożonego materiałem na którym leżała chwilę wcześniej rozłożona herbata. Była to herbata zamrożona z ubiegłorocznych zbiorów. A Kasumasa-san powiedział, że będziemy robić herbatę. O mało nie podskoczyłam z radości pod sufit 😉 Stół był elektrycznie podgrzewany od spodu i musieliśmy poczekać aż listki herbaty całkowicie się rozmrożą.

Gdy Kazumasa-san stwierdził, że liście są już gotowe do obróbki, temperatura stołu została odpowiednio nastawiona a my zabraliśmy się za temomi – czyli ugniataną i rolowaną rękoma herbatę.

Najpierw jeszcze mocno wilgotne liście podrzucaliśmy w powietrzu.

   

Gdy herbata osiągnęła odpowiedni stopień wilgotności o czym zadecydował oczywiście Mistrz Kazumasa dotykając liści, przełożyliśmy herbatę z materiału bezpośrednio na stół i zaczął się etap intensywnego ale delikatnego rolowania. Niestety nie mogę na blogu zamieszczać filmków, ale ten etap obróbki herbaty polegał na energicznym „przekulaniu” liści z jednego końca stołu do drugiego w taki sposób, by jednak liście nie zostały mocno pogniecione, ale przede wszystkim nierozerwane…

   

Następnym etapem było rolowanie i ugniatanie liści w kuli: najpierw pionowa jak ciasto, a następnie ruchem krzyżowym od siebie. Tutaj ważne było ułożenie dłoni oraz odpowiedni nacisk pod odpowiednim kątem na liście.

Po ok. trzech godzinach wyrabiania liści musieliśmy zakończyć pracę. Wracałam do domu z bolącym kręgosłupem i czuciem, jakby moje ciało zostało pobite. Ale czułam się przeszczęśliwa…Ból podnosił wartość nowo zdobytego doświadczenia. Gdy się ma możliwość niejako tworzyć herbatę, wtedy nabiera się do niej specyficznego rodzaju szacunku…

Następnego dnia Kazumasa –san z samego rana czekał na mnie w pełnej gotowości. Stół znów został nastawiony na odpowiednią temperaturę a my przystąpiliśmy do dalszej obróbki herbaty.

Każdy kolejny etap miał swój sposób rolowania i ugniatania liści; rozdzielania i układania liści w stos w taki sposób, by ich rolowanie dało w efekcie odpowiedni kształt. Kolejne trzy godziny pracy z małą przerwą na obiad, kiedy to liście miały czas by trochę bardziej podeschnąć na ciepłym stole tym samym przygotowując się do kolejnego etapu obróbki.

   

Teraz, z perspektywy czasu, jest mi trudno z precyzją opisać każdy poszczególny ruch rąk, każde ułożenia ciała, które pomaga w odpowiednim ugniataniu bądź rolowaniu liści. Obserwowałam postawę Mistrza Kazumasy – podczas temomi jego ruchy ciała przypominały płynny taniec tancerza. Tutaj ewidentnie pracują nie tylko ręce. Taki poziom osiąga się latami…

Gdy po obiedzie wróciliśmy do naszego stołu z suszącymi się liśćmi, Kazumasa san zarządził zakończenie temomi i sprzątanie. Zrobiona herbata trafiła do worka, umyliśmy stół a potem przygotowaliśmy się do degustacji. Oczywiście na pierwszy ogień poszła dopiero co zrobiona przez nas herbata…

Wrząca woda jest wlewana do kyusu a następnie przelewana do czarek; do czajniczka wsypywanych jest ok. 6-7 gramów liści. Następnie zalewa się liście wodą z czarek. 30 – 40 sekund i nalewanie naparu do czarek. Świeżość daje się mocno wyczuć; bardzo subtelna goryczka i… wyczuwam coś jakby posmak liści wiśni… Smakuję napar powoli i próbuję sobie wyobrazić, jak smakowałaby zrobiona przeze mnie herbata po latach praktykowania temomi.

      

Jak pisałam w poprzednim wpisie – poznanie herbaty od podstaw czyli od własnoręcznego zbierania, poprzez doświadczenie obróbki jest doznaniem zmieniającym świadomość skali, według której wybiera się herbatę oraz zaangażowania, z jakim herbatę się przygotowuje do degustacji. Oczywiście, nie dane mi było jeszcze prześledzić herbaty od jej zalążka – nie uczestniczyłam w procesie jej zasiania, wzrostu, całego procesu opieki kiedy krzew herbaciany dojrzewa do momentu, gdy można już zbierać jego liście by z nich przygotować herbatę. Jest to proces, który z pewnością wymaga cierpliwości i rozumnego zaangażowania się. Niemniej jednak własnoręczne zbieranie i obrabiana herbata daje inną perspektywę na herbatę w ogóle… Teraz na własnej skórze przekonałam się, jak czasochłonne i energochłonne jest robienie herbaty; może tego wszystkiego powinny spróbować osoby, które widząc cenę za herbaty ręcznie zbierane i ręcznie robione zadają głupie pytanie: a dlaczego ona taka droga?

O temomi pisałam z własnego i niestety skromnego doświadczenia, ale polecam inne strony z dokładniejszymi opisami:

https://www.myjapanesegreentea.com/temomi-rolling-tea-by-hand

http://www.o-cha.net/english/teacha/cultivation/temomi.html

http://www.sugimotousa.com/blog/all/919/

http://cha-herbata.blogspot.com/2015/03/temomi-cha-inne-oblicza-yamahiraen-pan.html

http://www.teageek.net/blog/2010/06/sugimoto-temomi-shincha/

 

Dziękuję Kazushige-san za zdjęcia, na których jestem 🙂

Dziękuję Hide oraz Chihiro za pomoc 😉

Reklamy

2 myśli na temat “Temomi cha

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s