Tu i teraz czyli list z herbatą…

Na chwilę przerwę moje herbaciane opowieści z Japonii, ponieważ znów przyszedł list od Łukasza a w liście…herbata! Jest to swoiste święto – bo listy papierowe przychodzą tak rzadko i czasami są takie szczuplutkie, takie jednokartkowe, takie białe kartki jakby nieśmiało poprzetykane słowami – ale przez to właśnie takie upragnione i tak wiele radości sprawiające… Takie wygórowane oczekiwania mam do listów bo niezatarte jest we mnie wspomnienie papierowej korespondencji – tych pękatych kopert, wielu kartek w środku zapisanych drobnych maczkiem i słów, które pewnie, gdyby nie zostały zapisane na papierze, nigdy by nie padły, z ust nie uleciały, do uszu nie dotarły… Papierowe listy teraz to unikaty niczym przez doświadczonego Mistrza ręcznie robiona herbata…

A ten list, który przyszedł jest tym bardziej wyjątkowy bo jest wyrazem złapania teraźniejszej chwili; dowodem, że w biegu bezkompromisowo można powiedzieć: TERAZ po czym siąść i nie oglądając się na wszystko dookoła napisać kilka ciepłych słów. I dlatego przeczytawszy z radością list, wstawiam wodę na herbatę – nie będę okładała degustacji nowych herbat „na potem”…

Pierwsza na tapet idzie oolong – Three Moons oolong tea z Wietnamu. Postanawiam, że najpierw zrobię parzenie, a potem poszukam informacji o tej herbacie.

Zapach suchych liści przywodzi na myśl trawę ogrzaną letnim słońcem. W rozgrzanym gaiwanie liście pachną cukrem brązowym i drewnem z tartaku.

Zaparzam wodą w temperaturze 80 stopni. Czas odmierzam obserwując jak ciemnieje kolor naparu i rozwijają się listki…

Gddy są już całkiem napęczniałe przelewam napar do Morza Herbaty… Wącham mokre liście w gaiwanie i odnajduję tu wyraźny drzewny akcent – jest to wilgotne, rozgrzane drewno z tartaku 😉 przeplatany delikatnym aromatem słodkich kwiatów.

Po pierwszym łyku – radosne och! Ale dobre!  Cudny, gładki kwiatowy smak z krągłą trawiastą nuta bez cienia goryczki i świeżym, słodkim akcentem jakby melona… Herbata przywracająca radość życia 😉

Drugie parzenie jest mniej słodkie, bardziej liściasto-trawiaste.

Trzecie parzenie jest już zupełnie pozbawione słodyczy; dominuję mocno spłaszczona trawista nuta, ale wciąż pije się tę herbatę z przyjemnością. Three Moons zachwyca mnie przy każdym kolejnym parzeniu kolorem naparu: płynne złoto przetykane żółtymi niczym słoneczne promienie refleksami…

Po krótkiej przerwie postanawiam również spróbować drugiej herbaty przysłanej przez Łukasza: Lugu Oolong Red Tea. Mam informację, że ta herbata „ powstaje z takich samych liści jak oolongi Dong Ding, ale proces przetwarzania jest taki sam jak herbaty czerwonej”… czyli pełna oksydacja. Bardzo ciekawe – myślę i wstawiam czajnik z woda na gaz.
Zapach suchych liści to mocna gorzka (deserowa) czekolada z różaną nutą w tle.

Uśmiecham się do tego zapachu… Ten czekoladowy aromat zostanie spotęgowany po wrzuceniu liści do ogrzanego gaiwana… Herbatę zaparzam wrzącą wodą i czekam obserwując pęczniejące liście…


Pierwszy łyk jest zaskoczeniem, bo…gdzie jest ta smakowita czekolada?! Napar w smaku jest zdominowany ziołowymi akcentami a owe wiele obiecujące na początku czekoladowe tony schowały się na dalszy plan; gdzieś tam w tle wydaje mi się, że wyczuwam śliwkę zapiekaną w piekarniku, ale nie jestem pewna tej nuty…

Nie mogąc znaleźć czekolady w herbacie musiałam rozejrzeć się po kuchni i poczułam się usatysfakcjonowana kiedy znalazłam torebeczkę z ciasteczkami z matchą i czekoladą… Jak się okazało ciasteczka wprost idealnie pasują do Lugu Oolong Ree Tea…

Drugie parzenie niestety wypadło wyjątkowo słabe. Wygląda na to, że tę akurat herbatę trzeba zaparzyć raz a dobrze…

Tak, Drogi Łukaszu, załącznik do listu smakował mi wybornie, zwłaszcza Three Moons Oolong 😉 – było to kolejne, niespodziewane ale ciekawe doświadczenie za które z całego serca Ci dziękuję! Wygląda na to, że teraz muszę odpisać 😉

 

opisane herbaty:

https://hatvala.com/oolong-tea-vietnam/three-moons-oolong-tea/

https://www.krainaherbaty.pl/oolong/oolong-lugu-red-tea

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s