Muzeum Herbaty czyli herbata i zen mają ten sam smak…

W majowy, bardzo słoneczny ale i wietrzny poranek wysiadłam z pociągu na stacji Kanaya. Pan Shibamoto już na mnie czekał. Ja nie wiedziałam, co czeka mnie, ale ponieważ od początku mój pobyt w Japonii był pasmem cudownych i ubogacających niespodzianek – dlatego poddałam się i z ciekawością wyczekiwałam, gdzie zabierze mnie pan Shibamoto. A zabrał mnie do Muzeum Herbaty w pobliskim mieście Shimada w Prefekturze Shizuoka…

Pierwsze piętro Muzeum zawiera historię herbaty oraz sposób jej obróbki. Bardzo wiele miejsca poświęca się kolebce herbaty czyli Chinom.

Oczywiście jako pierwsze ukazały mi się trzy podstawowe odmiany liścia herbacianego: (od prawej) Camelia Sinensis var Sinensis (odmiana chińska, drobnolistna), następnie odmiana przedstawiająca typ średni liścia będący skrzyżowaniem odmiany chińskiej i assamskiej; a po lewej stronie typ wielkolistny – Camelia Sinnensis var Assamica.

Szczegółowo przedstawiono podstawowe informacje o herbacie: wszystkie znane kolory oraz nazewnictwo jakim określa się herbatę na całym świecie.

 

Oczywiście nie mogło zabraknąć także informacji o ojcu herbaty czyli o Lu Yu 😉

Byłam zachwycona szczegółowymi opisami ale także interaktywnym charakterem wystawianych eksponatów: herbaty japońskie były umieszczone w szufladkach niczym w aptece i można było zajrzeć do każdej z szufladek, obejrzeć dokładnie oraz powąchać liście danej herbaty, do czego gorąco namawiała mnie Ayano – narzeczona pana Shibamoto pracująca w Muzeum Herbaty, która poświęciła mi sporo czasu na oprowadzenie po Muzeum i opowieści o eksponatach.

     

Niezwykłym było zobaczyć wśród eksponatów herbatę robioną przez pana Shibamoto: podprażaną herbatę zieloną Tamaryokuchę:

Od czasów starożytnych, większość Chińczyków zamieszkująca górskie tereny uprawiali herbatę na własne potrzeby wykorzystując tzw, native tea (zairai). W czasie dynastii Han zaczęto uprawiać herbatę w celach handlowych. W całej swojej długiej historii herbata była szeroko stosowana podczas różnego rodzaju ceremonii, jako praktyka zen, a często była pita dla rozrywki lub urozmaicenia spotkania towarzyskiego.
Zwyczaj picia herbaty stał się powszechny w czasach dynastii Tang (618–907) wraz ze zwiększoną interakcją między Chinami a krajami sąsiadującymi.

Pierwsze wzmianki o piciu herbaty w Japonii pochodzą już z początku IX w.n.e. i oczywiście – podobnie jak w Chinach – były związane ze środowiskiem klasztornym. Należy przy tym pamiętać, że herbata produkowana i pita przez mnichów miała postać herbaty sproszkowanej. To głównie dzięki japońskim mnichom buddyjskim, którzy wyjeżdżali do China by się kształcić i wracali przywożąc herbatę oraz informacje o niej, w Japonii zaczęto interesować się – z początku głównie prozdrowotnymi – właściwościami herbaty. To dzięki mnichom poznano, że herbata gasi pragnienie i pomaga podczas wielogodzinnych medytacji odegnać senność oraz orzeźwić umysł.

Herbata w Japonii pojawiła się pod koniec XII wieku za sprawą mnicha Eisai`a. Nie wiadomo, czy Eisai z Chin przywiózł nasiona czy sadzonki, ale herbata doskonale przyjęła się na japońskiej ziemi. Sam Eisai z wielkim zaangażowaniem zgłębiał tajniki uprawy  i przetwarzania herbaty, choć jego doświadczenia i nauka skupiały się głównie na prozdrowotnych właściwościach herbaty, czemu dał wyraz pisząc dwuczęściowe „Zapiski o piciu herbaty dla zachowania zdrowia”.

Herbata z biegiem czasu zyskiwała na popularności najpierw na dworze cesarskim a następnie w niższych warstwach społecznych, znów dzięki środowisku klasztornemu, które podczas różnorodnych świąt pozwalało na spożywanie herbaty przed klasztorami. Jednocześnie to klasztory buddyjskie stały się źródłem, gdzie herbata została poddana dyscyplinie ceremoniału. W połowie XIV wieku w środowisku mnichów zen wykształciły się reguły dotyczące picia herbaty – sarei. To wtedy określono dokładnie co i jak należy robić podczas przygotowania herbaty, do czego w znacznym stopniu przyczynił się mnich Murata Shukō. W odróżnieniu od mnicha Eisai`a  skupił się bardzo na duchowym wymiarze herbaty widząc w każdym geście wykonanym podczas herbacianego rytuału przejaw myśli Buddy a zatem i drogę do osiągnięcia oświecenia. Poglądy te podzielał Takeno Jōō – uczeń Murata Shukō – którego zmiany w organizacji przestrzeni herbacianej oraz użycia utensyliów herbacianych definitywnie określiło charakter spotkania herbacianego jako przeżycia duchowego pomagającego odnaleźć wewnętrzny spokój. Myśli i dążenia Takeno Jōō do perfekcji doprowadził Sen no Rikyū, który umiał odnaleźć ducha herbaty w każdych warunkach i okolicznościach. Nauki Sen no Rikyū przetrwały do dziś, ulegając zmianom tylko w niewielkim stopniu, w postaci trzech szkół: Omoto-Senke, Ura-Senke i Musha-Senke.

Wiek XVII to w Chinach panowanie Dynastii Ming i zmiana oblicza parzonej herbaty, którą coraz częściej zaparza się w formie nie sprasowanej a liściastej. I znów sfera klasztorna wnosi ogromny wkład w kulturę picia herbaty liściastej, kiedy to chińskich mnich Ingen (1592-1673), przybyły w 1654 roku do Nagasaki, funduje szkołę buddyjską, w której zostają wprowadzone nowe metody picia herbaty – zaparzanie liści herbacianych w czajniczku. Mnich Ingen używał najczęściej do parzenia herbaty kamairi-cha czyli herbaty podprażanej. Ten chiński sposób obróbki herbacianego liścia uległ modyfikacji dzięki farmerowi z Ujitawara w Prefekturze Kioto. Ten farmer – Nagatani Soen (1682-1778) – po wielu latach eksperymentów stworzył nową senchę, której metoda produkcji nazwana aosei sencha seihou, polegała na połączeniu procesu produkcji kamairicha oraz pewnych elementów procesu produkcji tencha w celu uzyskania lepszego smaku herbaty. Mniej więcej w tym czasie do przygotowania herbaty liściastej pojawia się kyusu, które bardzo szybko rozprzestrzenia się po całej Japonii jako nieodłączny element japońskiej ceremonii przygotowania sencha.

Rok 1874 to pierwsze kroki Japończyków w produkcji czarnej (100% oksydowanej) herbaty pod dyktando chińskich kupców. Niestety nie były to próby udane, zatem postanowiono wysłać do Chin odpowiednią osobę, która nauczyłaby się produkcji czarnej herbaty. Tą odpowiednią osobą okazał się Tada Matokichi. Urodzony w 1829 roku w Prefekturze Chiba, syn kierownika lokalnego związku rybackiego raczej nie przejawiał zainteresowania herbatą. Jako młody człowiek Tada podróżował do Edo gdzie do mistrzostwa doprowadził sztukę szermierki co zaowocowało funkcją wasala na dworze szoguna. W wieku 39 lat Tada został wysłany na Hokkaido w celu obrony placówki. Gdy powrócił do Edo został zwolniony z czynnej służby wojskowej i zaczął pracować jako administrator miasta. W 1868 roku Tada otrzymał od szoguna kawałek ziemi w Prefekturze Shizuoka i po przybyciu na nowe włości mocno zaangażował się w uprawę herbaty, doskonale wpisując się w aktualne trendy ponieważ w ówczesnej Japonii herbata i jedwab były głównymi towarami eksportowymi.
W 1875 roku, widząc obiecujące osiągnięcia Tady w uprawie herbaty, rząd japoński wysyła Tadę do Chin w celu poznania sztuki uprawy herbaty czarnej.  Wraz z dwoma tłumaczami Tada wyrusza do prowincji Jiangxi i Hubei, gdzie zdobywa wiedzę o technikach obróbki i maszynowej uprawie herbaty czarnej. Z tej wyprawy przywozi do Japonii nasiona chińskich szczepów herbaty. W bardzo krótkim czasie ponownie wyrusza po nauki o produkcji czarnej herbaty, tym razem do Assamu i Darjeelinga. Wraca po kilku latach, przez Chiny, przywożąc indyjskie nasiona herbaty. I oczywiście, wcześniej wspomnianą, maszynę do rolowania liści herbacianych czym przyczynił się m.in. do wprowadzenia mechanizacji w proces produkcji herbaty.
Po zakończeniu podróży zagranicznych Tada, jeździł po całej Japonii nauczając technik produkcji czarnej i zielonej herbaty oraz pisząc techniczne książki na temat herbaty. Ciekawym faktem jest także to, że jednym z uczniów Tady był Sugiyama Hikosaburō – który w 1908 roku stworzył w Shizuoka, jeden z najpopularniejszych po dziś dzień, kultywar herbaciany o wyjątkowym smaku czyli Yabukite. Obecnie w Japonii jest ponad 100 kultywarów herbaty, z czego najpopularniejszą, najczęściej uprawianą jest Yabukita właśnie.

Prefektura Shizuoka była liderem technologii mechanizacji w Japonii. Nawet teraz ma największy udział w przemyśle produkcyjnym maszynach do herbaty i nadal rozwija i ulepsza nowe technologie, aby skutecznie produkować herbatę wysokiej jakości. To z Prefektury Shizuoka pochodzi także wynalazca Tkabayashi Kenzo, który w 1885 roku uzyskał patent na maszynę do parowania świeżych liści Sencha, a w 1898 roku patent na pierwszą suszarkę do herbaty. W okresie Meiji (1868–1912) i Taisho (1912–1926) większość posiadaczy patentów dotyczących maszyn do przetwarzania herbaty znajdowała się w Prefekturze Shizuoka.

 

Ponieważ nie jestem wielbicielką herbaty produkowanej maszynowo i bardzo cenię sobie herbatę robioną ręcznie – o czym pisałam na podstawie własnych doświadczeń – więc z radością znalazłam informację, że właśnie w Prefekturze Shizuoka, w 1959 roku,  dzięki Towarzystwu Temomi Hozonkai zostały ustanowione i zatwierdzone zasady ręcznej obróbki herbaty – Temomi Cha. Oczywiście, powstało wiele szkół, ale 8 nadal działa jako Shizuoka Prefectural Intangible Cultural Properties.

Cóż, o obróbce herbaty oraz niuansach uprawy mogłabym się z przyjemnością rozpisać bo to tematy szalenie ciekawe, ale może będzie ku temu okazja przy innych wpisach…

Tymczasem…

Kolejne piętro Muzeum Herbaty to przedstawienie kultury herbaty na świecie. Można tutaj zobaczyć tradycyjne pomieszczenia przeznaczone do picia herbaty pochodzące z różnych kultur: Rosji, Nepalu, Indii i oczywiście Chin. Imponujący chiński pawilon herbaciany przedstawiony ze szczegółami zarówno z zewnątrz, jak i w środku, gdzie można było napić się chińskiej herbaty.

A poza tym zobaczyć, zabawne utensylia znane z naszej kultury herbacianej. Dla mnie zaskoczeniem był widok męskiej filiżanki pomagającej chronić wąsy podczas picia herbaty 🙂

  

 

Z tego piętra można było podziwiać widok na okolicę, a przede wszystkim na Górę Fuji (mam nadzieję, że dojrzycie ją na tym zdjęciu : ) )…

… oraz zachęcający widok ogrodu i Pawilonu Herbacianego…

 

Zeszliśmy ponownie na dół i trafiliśmy do jednej z ostatnich sal a mianowicie na wystawę współczesnego zastosowania herbaty, której obszary obejmują nie tylko produkty gastronomiczne ale także kosmetyczne…

   

 

Przed wyjściem z Muzeum można było zrobić sobie herbatę. Do wyboru było stanowisko z możliwością skomponowania własnej kompozycji smakowej, mając do wyboru herbatę typu sencha oraz suszone kwiaty i owoce. I podczas gdy pan Shibamoto zdecydował się na eksperymenty z aromatami…

  

…ja postanowiłam zrobić sobie herbatę matcha…

     

Po ogromnej dawce wiedzy o herbacie zapragnęłam odpocząć spacerując po ogrodzie. Miałam także nadzieję, że zwiedzę Pawilon Herbaciany.

Ogród został zaprojektowany w oparciu o zrekonstruowany projekt Kobori Enshū (1579-1647), który był urzędnikiem w okresie Edo (1603-1867) i zasłynął jako Chajin czyli mistrz ceremonii herbaty, na równi z Sen no Rikyu. Co ciekawe: w Kanaya znajduje się piec Shitori, w którym wypalano herbaciane utensylia według szczegółowych projektów Kobori Enshū.
Zrekonstruowany projekt ogrodu przy Muzeum Herbaty odzwierciedla stworzoną przez Enshū koncepcję piękna nazwaną kirei-sabi; to ideał estetyczny, który ma wyrażać piękno ukryte w wyrafinowanej elegancji połączonej z rustykalną prostotą (kirei – oznacza piękno lub wyrafinowanie; sabi – odnosi się do rustykalnej prostoty, która stała się dominującą estetyką w połowie XVII wieku w ceremonii herbacianej czyli chanoyu, czasowo usuwając na dalszy plan dominującą pozycję wabi).
Kobori Enshū był blisko zaprzyjaźniony z Sen no Rikyū i choć to sława Sen no Rikyū jako herbacianego mistrza przetrwała do dziś, rzadziej wspomina się o Kobori Enshū, który zasłynął głównie jako twórca ogrodów. A jednak „kroczył on drogą Rikyū i tak jak on odnalazł w naturze istotę ceremonii herbaty.”*
„Przejawem geniuszu Rikyū i innych wczesnych mistrzów ceremonii herbacianej było odrzucenie jaskrawych kolorów i interesujących kształtów, ponieważ przykuwają i rozpraszają naszą uwagę. Wnieśli nudne przedmioty do pawilonu herbacianego i użyli ich do stworzenia atmosfery pełnej spokoju i sprzyjającej medytacji.”**

 

 

Pawilon Herbaciany także jest cudowny – przestronny i spokojny, pozwala na odpoczynek i odprężenie…

 

…niespieszne delektowanie się herbatą matcha, którą sama mogłam sobie przygotować…

   

… oraz próbę zrozumienia zwoju wykonanego przez Mistrza z klasztoru Tofukuji w Kioto. Napis próbuje wytłumaczyć mi miła Pani, która opiekuje się Pawilonem Herbacianym…

…to jest zwój dedykowany na maj, kiedy wiatr niesie ze sobą wiele aromatów przyrody…kun pu kun czyli zapach, aromat niesiony wiatrem bo kun znaczy wiatr…

Trochę przytłoczona swoją niewiedzą i nieznajomością języka siadam razem z panem Shibamoto w pomieszczeniu z pięknym oknem…
Teraz mogę się delektować szczególnej urody widokiem za oknem, który w ascetycznym wystroju pawilonu herbacianego jest pięknym, naturalnym obrazem jakby powieszonym na ścianie pomieszczenia. To okno-obraz jest – podobnie jak zwój w tokonomie – przedmiotem kontemplacji i podziwiania nadchodzących po sobie pór roku. I wydawać by się mogło, że przepych ogrodu żadną miarą nie jest związany z duchem herbaty przejawiającym się raczej w nudnych przedmiotach pozbawionych jaskrawych kolorów i kształtów, a jednak w tym pięknie naturalnych barw i z wyczuciem dobranych kształtach roślin – można odnaleźć spokój, jaki odnajduje się podczas ceremonii herbacianej…

Przez okno wpada wiatr…niesie ze sobą zapach świeżej trawy, aromat młodych, słodkich kwiatów…i miesza się z zapachem herbaty w pomieszczeniu… i czas mija niepostrzeżenie…

—————————————

* Herbata i zen, Brigitte Kita

** Japonia utracona, Alex Kerr

Podczas pisania zaglądałam także:

Ichigo Ichie. Wchodząc na Drogę Herbaty, Aleksandra Görlich

https://www.myjapanesegreentea.com/

KIREI SABI – THE JAPANESE AESTHETIC OF ELEGANT BEAUTY

http://www.aisf.or.jp/~jaanus/deta/k/kireisabi.htm

https://pl.wikipedia.org/wiki/Sen_no_Riky%C5%AB

3 myśli na temat “Muzeum Herbaty czyli herbata i zen mają ten sam smak…

  1. Ile czasu minęło odkąd regularnie zaglądałam na Twojego bloga… Zdecydowanie za dużo. Dobrze tu wrócić. Świetny wpis Jola! Bardzo ciekawe informacje i tęsknota za możliwością osobistego odwiedzenia muzeum. I te bardzo medytacyjne zakończenie. Bardzo mi się podobało.

    Polubienie

    1. Ile czasu minęło odkąd regularnie pisałam 😉 zdecydowanie za dużo i ubolewam nad tym… Dziękuję Ewcia za dobre słowo – to podtrzymuje motywację do pisania dalej 🙂 Cieszę się, że i Twój Herbatniczek ruszył do przodu!
      Ostatnio mocno kwestie medytacji i niewerbalnej refleksji nad ceremonią herbaty mną zawładnęły… może dlatego więcej w ciszy przyglądam się herbacie niż o niej piszę? 😉

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s