Zbiór i obróbka herbaty w Shirakawa Town czyli jak odkryłam w sobie żyłkę farmerską ;)

Rano w domu państwa Isajich budzi mnie śpiew ptaków. Wychodzę na taras i oto mogę nasycić płuca świeżym, rześkim powietrzem, uśmiechnąć się do widoku gór, które witają mnie swoim spokojnym dostojeństwem, ze zdziwieniem stwierdzić, jak cudownie intensywny jest zapach świeżego drewna dochodzący z położonego jakieś 200 metrów niżej tartaku.

I choć zdjęcie nie oddaje w pełni tego piękna, które widziały moje oczy, choć za chwilę zaczniecie ziewać z nudów przy moim kolejnym zdjęciu z widoczkami, to ja tych zdjęć i opisów po prostu nie mogę pominąć… Zachwyt nad przyrodą daje autentyczne wytchnienie od wszelkich problemów, ładuje energetyczne baterie i daje siłę do konstruktywnego działania…
Tymczasem śniadanie już czeka…

Czeka również plantacja herbaty…

Dzień był słoneczny, choć trochę chłodny, dlatego ręcznik przeznaczony do ocierania potu z czoła w wyniku ciężkiej pracy, który dostałam od Hiroko-san wykorzystałam jako szalik. Ubrana od stóp do głów w profesjonalny kombinezon i roboczą kurteczkę ruszyłam z entuzjazmem do ręcznego zbierania herbacianych liści. Dostałam koszyk, który przytwierdziłam sobie do pasa oraz karteczkę z wytycznymi jakiej dokładnie wielkości listki mam zbierać; ni mniejszych, ni większych…

   

Pomagał mi Hide i Kazumasa – san, którzy podczas pracy robili przerwy i opowiadali o herbacie oraz o miejscowej glebie.

Towarzystwo miałam wspaniałe – zbieraczki i zbieracze w wieku moich rodziców i dziadków; kilka pań poczęstowało mnie cukierkami. Atmosfera była naprawdę bardzo przyjacielska. Oczywiście pracowałam najwolniej i najmniej listków udało mi się uzbierać.

   

Cztery godziny minęły niepostrzeżenie. Wszyscy się ze mnie naśmiewali, że chciałam zostać i dalej zbierać herbatę… naprawdę mi się to spodobało. No i chciałam udowodnić, że z każdą kolejną chwilą zbieranie idzie mi coraz lepiej…

Jednak czekało mnie kolejne doświadczenie herbaciane – obserwowanie całego procesu obróbki herbacianego liścia. Kazumasa –san i Hide zabrali mnie do małej fabryki, gdzie w najlepsze trwały prace…

W przyjemnie czystym otoczeniu, w doskonale zorganizowanym zespole miałam możliwość prześledzić wszystkie etapy obróbki zielonej herbaty:

Etap 1. Zebrane liście herbaciane są jak najszybciej przywożone właśnie tutaj i od razu wrzucane na taśmę. To bardzo ważne, by liście były świeże. Z taśmy liście wpadają do maszyny parowej gdzie są poddawane wstępnej obróbce. Oczywiście na taśmę trafiły liście z porannego zbioru 😉

      

Następnie liście, w drodze do kolejnej maszyny, są lekko schładzane a następnie wpadają do bambusowego kosza.

   

Etap 2. Chłodzenie liści znajdujących się w bambusowych koszach. Chłodzenie najczęściej odbywa się przy pomocy zwykłych wiatraczków. Na tym etapie też osoby pracujące w fabryce dokonują przeglądu jakości liści i ręcznie wybierają wadliwe egzemplarze…

Etap 3. Następnie liście są wrzucane do maszyny prasującej; odpowiednio wyprofilowane łyżki oraz łańcuchy zmieniają kształt liścia i usuwają wodę z jego struktury.

      

Etap 4. Następny etap obróbki świeżych liści to pierwsze rolowanie. Na tym etapie pod wpływem nacisku i tarcia oraz traktowania herbaty suchym i gorącym powietrzem dochodzi do zmiękczenia liścia oraz głębszego pozbawienia wilgoci.

Etap 5. Po pierwszym rolowaniu liście trafiają na maszynę, gdzie ma miejsce drugie rolowanie i prasowanie. Tutaj, bez podgrzewania – jak zrozumiałam – chodzi przede wszystkim o zbalansowanie wilgoci liści. Stopień wilgotności a więc i gotowość liścia do przejścia do następnego etapu obróbki ocenia ręcznie wykwalifikowany pracownik. Jednak, jak zaobserwowałam, nie tylko ten etap jest nadzorowany i sprawdzany „metodą na dotyk”przez specjalistów; choć maszyny można ustawić do odpowiedniej pracy, widziałam jak np. panowie nadzorujący produkcję sprawdzają ręcznie stan liści już na etapie 3 czyli w maszynie prasującej.

  

Etap 6. Gdy liście mają już odpowiednią wilgotność i kształt zostają wrzucone do turbiny i poddane kolejnemu rolowaniu. Tutaj też, pod wpływem gorącego powietrza oraz odpowiednio wyprofilowanych łopatek, liściom nadaje się należny kształt oraz znów dąży do uzyskania właściwej wilgotności.

Etap 7. Teraz liście trafiają na bambusowe kosze. Podczas wcześniejszych etapów obróbki niektóre liście mogły zbyt mocno ulec zrolowaniu tworząc niepożądane kulki. Tutaj takie kulki są wybierane i rozprostowywane ręcznie. Żmudna praca 😉

Etap 8. Gdy listki herbaty będą już odpowiednio przygotowane wrzuca się je do maszyny na tzw. ostatnie rolowanie. Tutaj następuje kolejna redukcja wilgoci w liściu oraz ma miejsce nadawanie listkom odpowiedni kształt igły. Nie wiem dlaczego, ale ta maszyna mnie zafascynowała…a może raczej powinnam powiedzieć: zahipnotyzowała? 😉 Maszyna pracuje sukcesywnie tworząc przyjemny szmer podrzucanych i opadających liści. Cały mechanizm jest tak prosty a jednocześnie tak genialny. Hide podchodzi do mnie i chwilę razem wpatrujemy się w monotonny ruch łyżek i przesypujące się liście herbaty. Podobno wszystkie maszyny w fabryce nie są stare bo mają ok. 40 lat. Prototyp powstał w latach 70-tych. Początki uprawy herbaty na tym terenie sięgają 700 lat wstecz, kiedy zasadzono tu pierwsze herbaciane sadzonki, ale były to uprawy przydomowe – herbata była uprawiana na własny użytek. Dopiero w latach 60-tych ubiegłego wieku zaczęto uprawiać herbatę na skalę masową/ komercyjną i wówczas wybudowano fabryki z czasem je unowocześniając czyli poddając mechanizacji.

      

Etap 9. Ostatnim etapem obróbki herbaty jest umieszczenie liści herbacianych na szufladach, które zostaną włożone do pieców pozwalających dosuszyć liście. Na przykład w przypadku senchy liście powinny mieć 3% wilgotności.

   

Potem Chihiro zabiera mnie do dużej fabryki, gdzie znajduje się tylko kilka osób nadzorujących skomplikowaną plątaninę maszyn tworzących kompletny zespół do obróbki herbaty. Tutaj każdy etap obróbki jest zmechanizowany; etapy są tak przemyślanie połączone, że naprawdę człowiek jest tutaj absolutnie zbędny – wszystko przebiega sprawnie bez jego ingerencji…

Chyba jednak małe fabryki są bardziej urokliwe… 😉

Podobnie jak w przypadku obróbki liści herbaty, również zbiory są dokonywane w różnych skalach. Miałam zaszczyt uczestniczyć w ręcznym zbiorze herbaty. Z daleka widziałam zbiór przy pomocy maszyny trzymanej przez dwoje ludzi w rękach – to metoda pośrednia dla średniej wielkości poletek, wymaga sprawności i siły osób biorących udział w takim zbiorze. (poniższe zdjęcie z folderu)

Ostatnim rodzajem jest zbiór maszynowy kombajnem. Obserwowałam pracę takiej maszyny, a potem Kazumasa-san nauczył mnie obsługiwać taki herbaciany kombajn. To naprawdę nic skomplikowanego, ale w pole nie pozwolili mi tym wyjechać… domyślam się, że w trosce o herbaciane krzaki 😀

      

Zbiory i obróbka herbaty to niełatwa praca, choć dla kogoś kto herbatę kocha jest niezwykłym doświadczeniem i może być przyjemnością. Każdy etap, jaki przechodzi liść herbaciany zanim trafi do naszej czarki jest szalenie ciekawy i dobrze jest go zaznać na własnej skórze 😉 Gdy wieczorem zasypiam z wdzięcznością za doświadczenia, które stały się moim udziałem, myślę o skali…mała fabryka – duża fabryka, ręczny zbiór – maszynowy zbiór, przydomowa plantacja herbaty – komercyjne pole herbaciane, jakość – ilość… ileż różnych herbat trafia do mojej czarki… a czy ja mam wybór? Zasypiam wiedząc, że to nie koniec tematu… 😉

c.d.n…

 

Dziękuję Kazumasa-san za zdjęcia, na których jestem.

Reklamy

6 myśli na temat “Zbiór i obróbka herbaty w Shirakawa Town czyli jak odkryłam w sobie żyłkę farmerską ;)

  1. Temat bardzo ciekawy. Zauważyłem, że proces technologiczny jest rożny chyba w każdej fabryce, a czytałem/widziałem już około dziesięciu takich relacji 🙂

    Jaką ilość herbaty Twoi gospodarze są w stanie dziennie wyprodukować w tej małej fabryce z ręczną obróbką?

    Polubienie

    1. Również uważam, że temat obróbki herbaty jest tematem interesującym i wartym zgłębiania właśnie dlatego, że jest tak wiele sposobów produkcji, a co za tym idzie także smaków herbaty do spróbowania 😉 W tej małej fabryce, gdzie obróbka mechaniczna jest wspomagana pracą ręczną, produkuje się średnio 14 kilogramów gotowej herbaty dziennie; w dużej fabryce znacznie więcej 😉

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s